Urodzony 4 kwietnia 1934 roku w Wilnie.
Studia w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Łodzi w pracowni prof. Romana Modzelewskiego. Dyplom w 1961 roku.
Od 1985 roku kierownik Zakładu Kształcenia Ogólnoplastycznego w Instytucie Form Przemysłowych.
Od 1990 roku prodziekan Wydziału Form Przemysłowych.
Od 1993 roku dziekan Wydziału Form Przemysłowych i kierownik Katedry Kształcenia Ogólnoplastycznego.
Od 1999 roku prodziekan Wydziału Form Przemysłowych.
Profesor  Akademii Sztuk Pięknych im. Wł. Strzemińskiego w Łodzi.
Uznany za Człowieka Roku 1995 przez American Biographical Institute, Inc.
Miał 21 wystaw indywidualnych i brał udział w ponad 60 wystawach okręgowych, ogólnopolskich w kraju i za granicą.


Wizerunki czasoprzestrzeni
(O malarstwie Henryka Strumiłło)

Sztuka Henryka Strumiłło bierze się z fascynacji przestrzenią kondensowaną w wyobraźni artysty jako niekończący się krajobraz. Krajobraz, którego fizyczna konkretność nie ma wprawdzie odpowiednika w przyrodzie, ale który jest bytem realnym powołanym przez artystę. Bytem zbudowanym z form wyraźnie dychotomicznych bo z jednej strony uważnie konstruowanych, z drugiej zaś – jakby przez paradoks – odwołujących się do projekcji wyzwolonej intuicji.

Już u początków doświadczeń artysty w pierwszej połowie lat sześćdziesiątych znalazły się poszukiwania wizji mikrokosmosu odnajdowanego w preparatach mikroskopowych.

W zachowanych z tego okresu obrazach „Mikrokosmos biały” i „Mikrokosmos czerwony” znalazły się wyobrażenia jakby „wewnętrznych krajobrazów. Ich ówczesne odczytywanie tylko jako obrazów abstrakcyjnych zrealizowanych w kręgu stylistyki informelu można było od razu uznać jako nie do końca pełne biorąc pod uwagę wyrazistą już bardzo wizyjność wyobraźni artysty zgodnej z malarskim kanonem pejzażu. Stało się to uderzająco oczywiste już około 1968 roku kiedy pojawiły się inspirowane jakby górskim krajobrazem formy, które najtrafniej wypadałoby nazwać wizerunkami czasoprzestrzeni. Na ich wyraźnie ekspresyjny sposób obrazowania złożyły się oczywiste aluzje do dramatycznej już z samej natury tkanki materii skalistej oraz wypiętrzanej ku górze, a innym razem zapadającej się w głębokie bezkresne rozpadliny.

Artysta patrzy na świat jak na teatr dramatycznych kontrastów i napięć. Poszarpane kompozycje odwołujące się do odrealnionych form pejzażowych – zbudowane na ogół na przeciwstawieniach bieli i jasnych ugrów z brązami, czernią, szarością i wzbogacone czasem smugami zimnego błękitu – stały się w twórczości Strumiłły realizowaną od ponad trzydziestu lat monolityczną syntezą świata. W jej przejrzystym obrazie nie natrafimy na pierwszy rzut oka na jakąkolwiek aluzję istnienia człowieka. Traktowane tylko dosłownie jako krajobrazy dalekich planet te wizje Strumiłły można byłoby odnieść do innych światów, gdzie niegościnna ziemia nie stworzyła miejsca dla istoty żywej. Takiej filozofii można byłoby poddać jednak analizę sztuki Strumiłły tylko wtedy gdyby trzeba było szukać prostych, naiwnych odpowiedzi. W przypadku tworzonych językiem malarza „wizerunków czasoprzestrzeni” odwzorowywanie kształtów które sugerowałyby obecność istoty żywej złamałoby czystość konwencji wypracowanej przez artystę. Idea jego sztuki spełnia się bowiem w określonej wieloznaczności form poddanej regułom abstrakcyjności. Nie można bowiem zapominać, że Strumiłło eksploatując konsekwentnie stylistykę z pogranicza ekspresji gestu kreuje wizję obrazu w oparciu o bardzo starannie wypracowane zasady konstrukcji. W tym znaczeniu istniejące w jego sztuce skojarzenia przedstawień konkretnych i znanych z natury kształtów mają znaczenie tylko „pomocnicze”. Dlatego pomijając nawet literackie tytuły, którymi artysta lubi opatrywać swoje obrazy, wymowa emocjonalna jego dzieł choć przejmująca jest zawsze utrzymana w granicach konstrukcyjnego ładu.

Henryk Strumiłło posługuje się chętnie patosem jako swego rodzaju formalnym wykrzyknikiem. Cyzelując tradycyjnymi laserunkowymi środkami wizję świata nieludzkiego a czasem wręcz dzikiego szuka artysta takiego kodu informacyjnego, który pomaga odbiorcy doszukać się kilku przesłań moralnych tej sztuki. Artysta mówi zaś, że przestrzeń otaczająca człowieka jest groźna na tyle na ile nie poddaje się zabiegom porządkującym istoty rozumnej. Rolą człowieka zaś jest jej porządkowanie ale bez wydzierania całej tajemnicy sprawom niepoznanym, nieogarnionym, wieloznacznym. Dlatego to realizowane z wielkim pietyzmem kolorystycznym malarstwo niesie w rezultacie przesłanie optymistyczne. Jest bowiem szczególnym odbiciem zmagań człowieka z materią.

Gustaw Romanowski